W piątek byłam z Lili u lekarza. Po osłuchaniu, na koniec wizyty miała poczęstować się cukierkami. Wzięła 4 cukierki. Dwa żółte i dwa zielone. Wyszłyśmy od pani doktor, wsiadłyśmy do samochodu i jechałyśmy do domu. Patrzę na Lili a ona trzyma cukierki w rączkach. Pytam dlaczego nie je tych cukierków. Na co Lili:
- Zawiozę do Tysi, zjemy razem. W jednej rączce mam dla Tysi, w drugiej dla siebie.
- Acha.
I Lili kichnęła, po czym mówi:
- Mamo, ojej jeden cukierek mi wypadł! Z rączki Tysi! Tysia będzie zła...
I milczy. Po chwili:
- Już wiem. Mam trzy cukierki zjem jednego. Będę miała dwa - jeden dla Tysi i jeden dla mnie. I zjadła.
Jadąc do domu zajechałyśmy do apteki. Po wyjściu, wkładałam Lili do fotelika i dostrzegłam "zgubionego" cukierka. Powiedziałam:
- Popatrz Lili. Znalazłam cukierka.
- Ojej!!! Znów mam trzy cukierki.... Już wiem, zjem jednego!
wtorek, 29 października 2013
niedziela, 20 października 2013
bunt prawie ośmiolatka
Ostatnio często słyszymy z eSBekiem, że jesteśmy bez sensu. Słowa te padają z ust Tysi, która bardzo emocjonalnie podchodzi do wszelkich zdarzeń w domu. Jak tylko coś dzieje się nie po jej mysli, słyszymy:
- Rodzice są bez sensu! Wy jesteście bez sensu! Jesteście durni!
Od najmłodszych lat Tysia się buntuje, walczy. Wojuje z życiem na każdym kroku. Nie ważne, czy słusznie czy nie słusznie. Byle być bojowniczką. Jak była młodsza, śmialiśmy się z eSBekiem, że zapakujemy ją w paczkę i wyślemy na Bliski Wschód. Teraz daje nam w kość. Mała, niezależna istotka. Musimy dać radę akceptować ją taką jaka jest. Bo jest nasza.
- Rodzice są bez sensu! Wy jesteście bez sensu! Jesteście durni!
Od najmłodszych lat Tysia się buntuje, walczy. Wojuje z życiem na każdym kroku. Nie ważne, czy słusznie czy nie słusznie. Byle być bojowniczką. Jak była młodsza, śmialiśmy się z eSBekiem, że zapakujemy ją w paczkę i wyślemy na Bliski Wschód. Teraz daje nam w kość. Mała, niezależna istotka. Musimy dać radę akceptować ją taką jaka jest. Bo jest nasza.
spotkanie
Dziś mieliśmy spotkanie rodzinne. Ośmioro kuzynostwa szalało do późnych godzin wieczornych. W związku z tym zrezygnowaliśmy z łyżew. W drodze powrotnej Lili przypominała sobie, że mieliśmy być na lodowisku. Nieposieszona powiedziała:
- Tato! Ja naprawdę chciałam dziś się spotkać z lodem!
- Tato! Ja naprawdę chciałam dziś się spotkać z lodem!
niedziela, 15 września 2013
"Wiersz o tym, że każdy mężczyzna musi się do czegoś przyznać" Artur Andrus
Dziś Tysia słowami Andrusa zwróciła się do swojego ojca, mówiąc:
Wiesz tato, każdy mężczyzna musi się do czegoś przyznać. Przyznaj się, że wyjadasz nam słodycze.
Wiesz tato, każdy mężczyzna musi się do czegoś przyznać. Przyznaj się, że wyjadasz nam słodycze.
początek roku
Tak na początek roku szkolnego chciałam napisać o jego zakończeniu w czerwcu.
Po tym jak Tysia otrzymała pierwsze w życiu świadectwo, odleżało ono trochę w teczce na biurku. Około sierpnia Tysia wzięła tę teczkę, spojrzała na świadectwo i powiedziała do mnie:
- Wiesz mamo, nie wierzyłam, że mi się uda...
Tysia przeszła pierwszą klasę migiem. Nie pomyślałam przez chwilę, że może mieć takie myśli.
Ach te dzieciaki.
Po tym jak Tysia otrzymała pierwsze w życiu świadectwo, odleżało ono trochę w teczce na biurku. Około sierpnia Tysia wzięła tę teczkę, spojrzała na świadectwo i powiedziała do mnie:
- Wiesz mamo, nie wierzyłam, że mi się uda...
Tysia przeszła pierwszą klasę migiem. Nie pomyślałam przez chwilę, że może mieć takie myśli.
Ach te dzieciaki.
wtorek, 27 sierpnia 2013
Lili czterolat
Pojechaliśmy z Lili do Poddąbia na wakacje z jogą. Było nieptrzeciętnie. No i Lila podczas wyjazdu skończyła 4 latka. Jednego z wieczorów podczas kolacji podeszła do naszego stolika Zuzia, lat prawie cztery. eSBek akurat poszedł po dokładkę. Lili pokazując na krzesło eSBeka mówi do Zuzi:
- Możeś tu usiąść. Tu siedział mój tata. Ale plawie już skończył jeść. Mój tata jest miły, wieś? Tylko czasami się wygłupia, mówi głupotki.
Przyszdł eSBek i mówi:
- Cześć Zuza. Podsiadłaś mnie. Ale to nic. Ja już prawie skończyłem.
I usiadł obok. Patrząc na Zuzię zapytał: A czy to prawda, że Zuzia to ładna buzia?
Na co Lili spoglądając na koleżankę: No właśnie o tym mówiłam....
- Możeś tu usiąść. Tu siedział mój tata. Ale plawie już skończył jeść. Mój tata jest miły, wieś? Tylko czasami się wygłupia, mówi głupotki.
Przyszdł eSBek i mówi:
- Cześć Zuza. Podsiadłaś mnie. Ale to nic. Ja już prawie skończyłem.
I usiadł obok. Patrząc na Zuzię zapytał: A czy to prawda, że Zuzia to ładna buzia?
Na co Lili spoglądając na koleżankę: No właśnie o tym mówiłam....
Tysia i NY
Dnia 13 sierpnia o godzinie 13:45 Gate 13 z lotniska Okęcie Tysia wraz z babcią wyleciały do NY, w którym zamieszkuje mój Brat. Wracają w czwartek 29 sierpnia. Bardzo tęsknię za Tysią.
W dzień wylotu nie zasnęliśmy z eSBekiem do momentu, kiedy nie mieliśmy pewności, że dziewczyny już wylądowały. Miały być na miejscu o 22:45 naszego czasu. O 23 nie wytrzymałam i zadzwoniłam do Brata. Pytam o dziewczyny a on na to:
- No wylądowały. No są jeszcze. Ale mamę deportowali za sok z aronii a Tysię za powszechny terroryzm.
Sok z aronii dotarł do Brata, a Tysia obecnie szaleje w NY (z łosiem oczywiście).
W dzień wylotu nie zasnęliśmy z eSBekiem do momentu, kiedy nie mieliśmy pewności, że dziewczyny już wylądowały. Miały być na miejscu o 22:45 naszego czasu. O 23 nie wytrzymałam i zadzwoniłam do Brata. Pytam o dziewczyny a on na to:
- No wylądowały. No są jeszcze. Ale mamę deportowali za sok z aronii a Tysię za powszechny terroryzm.
Sok z aronii dotarł do Brata, a Tysia obecnie szaleje w NY (z łosiem oczywiście).
Subskrybuj:
Posty (Atom)