wtorek, 3 marca 2015

siła charakterów

Wieczór. eSBek kładzie Lili spać.
I mówi: Lili, liczę do dziesięciu i masz spać!
Lili: Tata! Liczę do siedmiu i masz mi czytać książkę!

środa, 25 lutego 2015

przewaga świąt wielkanocnych nad bożonarodzeniowymi

Jedziemy samochodem. Lili z rozmarzeniem patrzy w okno i mówi: "Nie mogę doczekać się wiosny!".
Ja: Lili, a czemu?
L: Bo wiecie, właśnie poprosiłam zająca wielkanocnego, żeby mi przyniósł pięć jaszczurek. Przyniesie mi już niedługo. W wiosnę!
Tysia: Lili, nie przyniesie. Ja od pięciu lat proszę świętego Mikołaja o konia i do tej pory mi nie przyniósł.
L: Zając przyniesie.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

wygadana


Lila lubi kopytka z cukrem. Mama - jak przyjechała na dzień Babci - zrobiła kopytka. Lila przychodzi do mnie i pyta: Mamo, mogę zjeść kopytka z białą śmiercią?

poniedziałek, 19 stycznia 2015

osiąganie celów

Dziś rano starsza sajgonka, po tym jak nie mogła ręcznie wycisnąć pasty, polożyła tubkę na stołeczek młodszej i skoczyła na nią. Pasta była wszędzie. Zastanawiałam się przez chwilę, gdzie w tym czasie była szczoteczka.

Dziś wieczorem z kolei po tym jak wróciłyśmy z łyżew, Tyśka chciała zjeść upieczoną wczoraj czekoladową muffinkę. Po tym jak się sprzeciwiłam i zaproponowałam kanapkę, eSBek wpadł na następujący pomysł. Powiedział Tysi, że dostanie muffinkę jak przetłumaczy 25 wyrazów z polskiego na angielski i je właściwie przeliteruje. Tyśka podjęła rękawicę. Przelierowała bezbłędnie! Dostała muffinkę, po czym spojrzała na eSBeka i zapytała: "A co mam zrobić, żeby dostać szklankę zimnego mleka?". :-D 

środa, 7 stycznia 2015

mały człowiek po dziewięciu latach...

...jest fajnym 142 centymetrowym człowiekiem. Tysia z okazji swoich urodzin zabrała Lili do Smyka i kupiła jej jaszczurkę. Prosząc mnie o pójście do sklepu, powiedziała, że ona dostała trzy prezenty i w sumie gdyby była na miejscu Lili to byłoby jej smutno.

Jest mądra przy całym swoim nieokrzesaniu i fircykowatości. Szalona bez umiaru, a jednocześnie wnikliwie analizująca świat. Wczoraj zdarzyła się bardzo smutna sytuacja. Babcia S. umarła. Tysia na tę wiadomość rozpłakała się a następnie zapytała z nieukrywanym strachem, czy S. jest już najstarszy w jego rodzinie.

I jest gadułą, która z rozbrającą szczerością przedstawia fakty.

Dziś poszłyśmy odebrać Lili z baletu. Tysia wcinała drożdżówkę. Przysiadła się mama koleżanki Lili z przedszkola i mówi do Tysi: Ale masz apetyt.
T: Mam, bo jestem głodna. Mama zapomniała dziś dać mi drugie śniadanie. A dodatkowo był niedobry obiad. Wiec od siódmej praktycznie nic nie jadłam. Tylko talerz zupy (wszystko prawda).
Pani: Acha... ale zaraz wrócisz do domu i na pewno dostaniesz obiad.
T: Nie dostanę. Mama nie gotuje obiadów. Tylko w weekendy mam obiad w domu.
Pani popatrzyła na mnie. Ja milczę, bo to prawda. Po czym Pani grzecznie zmienia temat i mówi do Tysi: Pewnie dziś było trudno wstać, co?
T: Nie, dziś ok. Bo mama wczoraj wszystko zaplanowała. Spakowałam się wczoraj, przygotowałam z Lili ubrania na dziś, wstałyśmy, ubrałyśmy się szybko i zjadłyśmy śniadanie...
W tym momencie poczułam, że rosnę. Po czym usłyszałam, jak Tysia kontynuuje: Dziś było wyjątkowo. Bo zawsze co rano jest na wariackich papierach....
Dobrze, że Lili właśnie kończyła lekcje.

wtorek, 23 grudnia 2014

uświadomienie

Od początku grudnia Tysia drążyła. Różnymi sposobami podpytywała. Aż w niedzielę, siedząc na łóżku w sypialni i przygotowując ze mną ozdobę na Wigilię w Rancho Pod Olszyną, zapytała:
- Mamo, a Ty kiedykolwiek kogokolwiek okłamałaś?
- No, na pewno mi się zdarzyło parę razy.
- Mamo, a czy zdarzyło Ci się to w Wigilię?
- Wiesz, Tysiaku. Nie pamiętam. A czemu pytasz?
- Bo u nas w klasie nikt nie wierzy w Świętego Mikołaja. Wszyscy mówią, że Święty Mikołaj nie istnieje, a prezenty przynoszą rodzice.
- Święty Mikołaj gdzieś istnieje Tysiu. Tylko nie bardzo może przynosić wszystkim dzieciom prezenty. I wówczas podkładają je rodzice.
- Mamo, a czy Ty kiedykolwiek podłożyłaś nam prezent pod choinkę?
- Tak.
- Dziękuję mamo.
- Za co?
- Za to, że mi to wszystko wyjaśniłaś.

Po chwili na łóżko wskoczyła Lili, Tysia popatrzyła na nią i zapytała:
- Lila, a Ty wierzysz w Świętego Mikołaja?
Na co Lila z wrodzoną sobie pewnością: Wierzę!!! A kto nie wierzy?!?!?!

wtorek, 9 grudnia 2014

mądrale

Ja do Lili: Lila, chcesz jabłko?
Lila: A są banany?
Ja po sprawdzeniu: Są.
Lila: To chcę jabłko.


Tysia: Mamo, wiesz ja nie mam żadnej uwagi?
Ja: Tak??? A te trzy w dzienniczka to co?
Tysia: To zawiadomienia do rodziców.